Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2018

Natuzza Evolo. Spotkania stygmatyczki z aniołami i duszami czyśćcowymi - ks. Marcello Stanzione (recenzja)


Natuzza Evolo, niezwykła mistyczka i stygmatyczka naszych czasów, zmarła w opinii świętości w 2009 roku. Jej pogrzeb celebrowany przez kilku biskupów zgromadził kilkadziesiąt tysięcy osób.  Ta prosta kobieta z kalabryjskiej wioski obdarzona była niezwykłymi darami. Miała stygmaty, mistyczne wizje, nawiedzana była przez dusze czyśćcowe, którym pomagała, rozmawiała też z Aniołami, Matką Bożą. 


Książka podzielona jest na dwie części. Z pierwszej dowiemy się pokrótce o dzieciństwie Natuzzy Evolo, skromnej kobiety z kalabryjskiej wioski Paravati i jej kontaktach z duchami niebieskimi. Druga część natomiast skupia się na kontakcie mistyczki z duszami czyśćcowymi. Na końcu znajdziemy modlitwy ku czci Aniołów, za dusze czyśćcowe, krótką chronologię życia Natuzzy oraz warunki otrzymania odpustów za zmarłych. 

Autor książki ks. Marcello Stanzione, założyciel Rycerstwa św. Michała Archanioła nie tyle zajmuje się prywatnym życiem Natuzzy co jej relacjami z duchami niebieskimi, czyśćcowymi. Co więcej koncentruje się on nie tylko na Natuzzie Evolo, ale na przykładzie innych mistyków i mistyczek Kościoła pokazuje, że to czego doświadczała Natuzza nie było odosobnione. Podobne doświadczenia mieli chociażby błogosławiona Aniela z Foligno, Joanna d’Arc, błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich, św. Gemma Galgani, św. Faustyna  Kowalska, Teresa Musco, św. Jan Maria Vianney (znany jako proboszcz z Ars), św. Małgorzata Maria Alacoque, św. Jan Bosco. 

Na przykładzie ich przeżyć dowiadujemy się czym jest rzeczywistość Czyśćca. W Nocy ciemnej św. Jan od Krzyża pisze, że bardzo niewielka ilość dusz wstępuje po śmierci bezpośrednio do Nieba. Przeważająca większość dusz musi w Czyśćcu odpokutować to czego nie zdążyła na ziemi, bo nikt przed Bogiem nie może stanąć nim nie zostanie w pełni oczyszczony. Jednak te dusze oprócz cierpienia doświadczają też radości, bo pewne są, że po odbyciu „kary” oglądać będą Boga po wsze czasy.

Z książki możemy też nauczyć się jak nieść ulgę tym duszom. Zmarli przebywający w Czyśćcu nie mogą się modlić za siebie, ale my już tak. Możemy ofiarować za nie swoje modlitwy, post, jałmużnę i być pewnym, że odwdzięczą nam się modlitwą i wsparciem, gdy osiągną już rzeczywistość Nieba. A gdzie bardziej warto zjednywać sobie przyjaciół, niż właśnie tam?

Tytuł: Natuzza Evolo. Spotkania stygmatyczki z aniołami i duszami czyśćcowymi
Autor: ks. Marcello Stanzione
Wydawnictwo AA

środa, 1 sierpnia 2018

Czyściec w wizjach mistycznych - ks. Marcello Stanzione (recenzja)



Czyściec jest w dzisiejszych czasach dogmatem wiary o którym rzadko się przypomina i pisze. Dogmat o czyśćcu doskonale odzwierciedla Sobór Trydencki, gdzie stwierdzono, że "Ekskomunice podlega ten, kto twierdzi, że na człowieku, po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia, nie ciąży już żadna wina, tak że nie musi pokutować ani na ziemi ani po śmierci, zanim będzie mógł wejść do nieba". Czyściec, jest w największym skrócie stanem oczyszczenia, bo nic nieczystego nie może stanąć przed Bogiem. Katechizm Kościoła Katolickiego w paragrafie 1030 mówi nam: "Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba".

Żywi i umarli (w niebie i czyśćcu) tworzą jeden Kościół - Mistyczne Ciało Chrystusa. Dlatego mamy na siebie realny wpływ, poprzez nasze modlitwy, ofiary i posty. Między nami - Kościołem Pielgrzymującym - a duszami odkupiającymi winy w czyśćcu, istnieje nierozerwalna więź. Te dusze nie mogą pomóc sobie, ale my jesteśmy w stanie skrócić ich cierpienia. By jeszcze lepiej zrozumieć czym jest czyściec i naszą powinność wobec zbawionych, wciąż pokutujących, Bóg przybliżył tę rzeczywistość bohaterkom tej książki. 

"Czyściec w wizjach mistycznych" opisuje wizje sześćdziesięciu kobiet, a są wśród nich zarówno święte, błogosławione, jak
i zmarłe w opinii świętości, nie wyniesione jeszcze do chwały ołtarzy. To sześćdziesiąt świadectw, dzięki którym możemy
dowiedzieć się więcej o tym, czego doświadczają dusze w czyśćcu, jak im pomóc i czym naprawdę jest czyściec, o którym mówi
się tak mało lub wcale. 

Święta Teresa z Avila, jedna z największych świętych, była odnowicielką Karmelu - założyła 18 żeńskich, a z pomocą św. Jana od Krzyża 15 klasztorów męskich. Bóg pozwolił jej zobaczyć piekło i czyściec, gdzie znalazłaby się, gdyby dalej trwała we wcześniejszym życiu (przed nawróceniem przebywała osiemnaście lat w klasztorze, gdzie pod względem duchowym żyła całkiem przeciętnie).
Św. Katarzyna z Genui po swoich wizjach stworzyła "Traktat o czyśćcu", dzieło, którym inspirowali się święci Franciszek Salezy i Jan od Krzyża. Nasza rodaczka św. Faustyna otrzymała od Jezusa wybór czy ma cierpieć na ziemi czy przez jeden dzień w czyśćcu. Jeśli tak wielka święta musiałaby spędzić tam jeden dzień, to ile my, przeciętni grzesznicy? Dlatego nie powinniśmy bagatelizować nawet najlżejszych grzechów, nie mówiąc o ciężkich. Teresa z Avila natomiast w całym swoim życiu, gdzie wiele razy objawiły jej się dusze zmarłych, widziała tylko trzy, które unikając czyśćca trafiły prosto do nieba.

Niezrównaną orędowniczką dusz czyśćcowych jest w pierwszym rzędzie Maryja. Niepokalana w licznych objawieniach zachęca nas do odmawiania różańca, który ma moc przynieść naszym braciom i siostrom w czyśćcu niewysłowioną ulgę. 
Wiele teraz mówi się też o Miłosierdziu Bożym, i spytać można jak się to ma do rzeczywistości czyśćca, która od piekła różni się tylko tym, że dusze mają świadomość bardziej lub mniej rychłego spotkania z Bogiem? Trzeba pamiętać o tym, że Bóg jest Miłosierny ale też Sprawiedliwy. Jedno bez drugiego nie istnieje. A czyściec jest "objawem" tych przymiotów Boga i Jego miłości w stosunku do nas. Bo chce byśmy stanęli przed Jego obliczem oczyszczeni z wszelkiego zła i doskonali, tak jak stworzył nas zanim upadliśmy w grzech i śmierć. Bóg jednak nie chce byśmy cierpieli ponad miarę, pragnie jak najszybszego obcowania z nami w niebie. Czeka na nas, jak ojciec na marnotrawnego syna. Po to dał nam te objawienia. Byśmy jak mistyczki opisane w książce, pomagali codziennie duszom czyśćcowym w osiągnięciu jak najszybszego zbawienia. I jeszcze jednego możemy być pewni. Pomagając im, zjednujemy sobie w niebie orędowników i przyjaciół, którzy dopóki chodzimy po tym świecie będą o nas stale pamiętać i wspierać.

Autor: ks. Marcello Stanzione
Tytuł: Czyściec w wizjach mistycznych
Wydawnictwo AA


sobota, 7 lipca 2018

Marta Robin. Stygmaty, mistyka, ofiara i Ogniska Miłości (recenzja)


Służebnica Boża Marta Robin to urodzona w 1902 roku francuska mistyczka i stygmatyczka. Marta złożyła Jezusowi ofiarę z samej siebie, przeżywała mękę Chrystusa i przez pięćdziesiąt dwa lata jej jedynym pokarmem była Hostia. Przez wiele lat przykuta do łóżka, nie jadła, nie piła i nie spała. Życie Marty było nieustanną ofiarą, ale pomimo cierpień była przekonana, że jest umiłowana przez Boga. 

“Doświadczam jak słodko jest miłować nawet w cierpieniu, a raczej powiedziałabym, przede wszystkim w cierpieniu, ponieważ cierpienie jest doskonałą szkołą prawdziwej miłości”

Marta Robin cechowała się niesamowitą skromnością i posłuszeństwem Bogu. “Nie mówcie o mnie, moim zadaniem jest modlić się i składać siebie w ofierze”, mawiała. Otrzymała też od Jezusa szczególną misję. Dotyczyła ona utworzenia tytułowych Ognisk Miłości. Pomagał jej w tym, postawiony przez Chrystusa na drodze mistyczki, ksiądz Georges Finet. Dziś na całym świecie istnieje już ponad 80 Ognisk, miejsc nastawionych na pomoc ubogim i zagubionym przez oddanie się całkowicie Bogu, głoszenie Słowa Bożego, a przez to odnowę Kościoła i społeczeństwa. 

“Każda dusza, która miłuje będzie musiała swojemu życiu i swoim cierpieniom nadać wartość apostolską, wartość zbawczą, wartość wieczności... Świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje dusz świętych i wspaniałomyślnych, które jako żywe hostie całkowicie oddają się wyrzeczeniu, składaniu ofiary, miłości”.

Przez pokój Marty Robin przewijało się wiele osób, począwszy od prostych ludzi, a skończywszy na znanych jak prezydent Charles de Gaulle czy filozof Jean Guitton. Marta z chęcią rozmawiała z każdym i służyła radą i pociechą, posiadała dar czytania w sercach, jasnowidzenia i stygmaty. Dzięki jej modlitwie wiele osób nawróciło się i zostało uzdrowionych. Książka zawiera relacje bezpośrednich świadków męki i ekstaz oraz osób odwiedzających Służebnicę Bożą. 
Dodatkowo w książce znajdziemy również teksty modlitw (w tym o beatyfikację Służebnicy Bożej), współczesne nam świadectwa osób, którym pomogła Marta Robin oraz informacje o Ogniskach Miłości w naszym kraju.

Proces beatyfikacyjny Marty Robin rozpoczęto już siedem lat po jej śmierci. W 1996 roku akta zostały przekazane do Watykanu, i tym samym zakończono postępowanie na poziomie lokalnym. Czytając o życiu Służebnicy Bożej Marty Robin, jej cierpieniu, ekstazach i całkowitym zjednoczeniu się w cierpieniu z Chrystusem, w czym powinna być wzorem dla każdego z nas, nie mam wątpliwości, że to tylko kwestia czasu kiedy zostanie ogłoszona błogosławioną i świętą. 

Tytuł: Marta Robin. Stygmaty, mistyka, ofiara i Ogniska Miłości
Wydawnictwo AA

niedziela, 24 czerwca 2018

Polska. Przewodnik pielgrzyma - Monika Karolczuk (recenzja)



Jeśli lubisz wypoczywać all inclusive popijając drinka z palemką w nadmorskim kurorcie to nie jest książka dla ciebie. Jeśli lubisz zdobywać górskie szczyty, przecierać nowe szlaki, ale wartości duchowe są ci obce, również nie powinieneś sięgać po Przewodnik pielgrzyma. A może jest inaczej. Pan Bóg w twoim życiu odgrywa najważniejszą rolę, albo starasz się by tak było. Chcesz wypocząć, udać się w podróż pragnąć jednocześnie pogłębić relację z Bogiem, a nie od Niego odpocząć. Jeśli tak, przewodnik jest adresowany właśnie do ciebie.
W końcu sezon letni sprzyja podróżowaniu i pielgrzymowaniu. Dlatego nieocenioną pomocą dla wybierających się na pątniczy szlak będzie ta pozycja. 

Polska. Przewodnik pielgrzyma to obszerny, liczący 640 stron przewodnik po miejscach kultu religijnego w naszym kraju. Każde miejsce opisane jest w sposób przystępny, zaznaczone na mapie samochodowej, dzięki czemu bez trudu dotrzemy do celu podróży, a zdecydowana większość zaopatrzona jest w zdjęcia. Dowiemy się o historii danego miejsca, dacie odpustu i dzięki danym teleadresowym (numer telefonu, strona internetowa) zasięgniemy głębszych informacji. Przewodnik opisuje też atrakcje w okolicy. Już nie umknie nam to, co warto zobaczyć, a po powrocie do domu nie stwierdzimy: “nie wstąpiliśmy tam, a byliśmy tak blisko!”. Książka zawiera opisy najważniejszych sanktuariów, kościołów, katedr, opactw i kalwarii w Polsce, a dzięki atlasowi samochodowemu w skali 1:300 000 wraz z aktualną siecią dróg i autostrad, każdy kierowca bez problemu zorganizuje podróż i plan zwiedzania.

Obok tak słynnych miejsc jak Jasna Góra, Kraków-Łagiewniki, Licheń, Gietrzwałd, Kalwaria Zebrzydowska, Wambierzyce, Święta Lipka, Kalwaria Pacławska, znajdziemy też warte uwagi mniej znane, lokalne ośrodki kultu religijnego, a nawet takie o których istnieniu wielu z nas nie miało pojęcia. W książce mamy około 900 kolorowych zdjęć i opisanych łącznie ponad 1000 miejsc. Jest więc z czego wybierać. Niech za rekomendację posłuży również wyróżnienie na XXVI Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczej i Turystycznej. 

Już wakacje, większość z nas urlopy pewnie ma już zaplanowane. Nie zostało już nic, tylko zaopatrzyć się w Przewodnik pielgrzyma i wybrać cel podróży. Do wyboru mamy setki miejsc, jak Polska długa i szeroka. Do zobaczenia na pątniczym szlaku!

Książkę można nabyć m.in. na stronie księgarni Klubu Książki Katolickiej: 


Tytuł: Polska. Przewodnik pielgrzyma
Autor: Monika Karolczuk
Wydawnictwo AA
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 640

wtorek, 29 maja 2018

Jezu, Ty się tym zajmij. Tajemnica księdza Dolindo - Aleksandra Zapotoczny (recenzja)



"Życie wieczne to nie żart"

Każdy święty ma swój czas. Do niedawna półki księgarni zapełniały książki o św. Charbelu i św. Ricie. Do dzisiaj za wstawiennictwem tej dwójki dochodzi do wielu cudów i uzdrowień. Ostatnimi czasy na topie jest św. Gemma Galgani, coraz więcej też mówi się i pisze o o. Wenantym Katarzyńcu (jego biografię autorstwa Tomasza Terlikowskiego wydało wydawnictwo Esprit) i oczywiście ojcu Dolindo. Popularność tego ostatniego, pomimo, że nie jest jeszcze świętym ani błogosławionym, z miesiąca na miesiąc rośnie. Do jego grobu w Neapolu docierają setki pielgrzymów z Polski, a modlitwa podyktowana mu przez Jezusa “Jezu, Ty się tym zajmij” zatacza coraz szersze kręgi wśród wiernych. Ma to miejsce głównie za sprawą publikacji w języku polskim, przybliżających sylwetkę świętego kapłana z Neapolu. W zeszłym roku ukazała się obszerna biografia “Jezu, Ty się tym zajmij! o. Dolindo Ruotolo Życie i cuda” Joanny Bątkiewicz-Brożek, a niedawno dzięki wydawnictwu AA ujrzała światło dzienne książka Aleksandry Zapotoczny “Jezu, Ty się tym zajmij. Tajemnica księdza Dolindo”. 

“Tajemnica księdza Dolindo” to pięknie wydana, bogato ilustrowana książka, przybliżająca nam życie i dzieło ks. Dolindo Ruotolo. Ten urodzony 6 października 1882 roku heroiczny kapłan znany był z tego, że cierpienie oddawał Bogu i do końca wierny był kościołowi. Już samo imię było prorocze - Dolindo bowiem w dialekcie neapolitańskim znaczy “cierpienie”. A tego nie brakowało w życiu kapłana. W dzieciństwie maltretowany przez ojca, głodzony i zamykany w ciemnej komórce ze szczurami, wzrastał w atmosferze napięcia, niepewności i zastraszania. Dorosłe życie nie było łatwiejsze. Przesłuchiwany przez Święte Oficjum, oskarżany o herezję, miał wciąż “pod górę”. Książki ks. Dolindo zostały później wpisane na indeks ksiąg zakazanych tuż obok pornografii, co najbardziej zabolało kapłana. Sam Dolindo na długie lata decyzją Oficjum, został pozbawiony możliwości sprawowania Eucharystii i sakramentów. Dla kapłana tak rozmiłowanego w Chrystusie była to najdotkliwsza kara i wielka udręka. Mimo to, przez te kilkanaście lat Dolindo nie powiedział i innym w swojej obecności nie pozwolił powiedzieć złego słowa na kościół. Całe cierpienie oddawał Chrystusowi, którego umiłował ponad życie.

To właśnie Chrystus podyktował Dolindo słowa modlitwy “Jezu, Ty się tym zajmij”, opierającej się na zawierzeniu Panu, oddaniu Mu wszystkich lęków i niepokojów, zaufaniu bez reszty. Neapolitański ksiądz był autorem nie tylko tej modlitwy. Spisał 33 tomy komentarzy do Pisma Świętego, każdy po około 1500 stron, a pomimo zaciekłych ataków szatana napisał książkę o Matce Bożej. Kapłan rozdał tysiące obrazków, na których odwrocie spisywał słowa Jezusa i Maryi do duszy. Przesłania zawsze w cudowny sposób trafiały do adresatów. 


Ksiądz Dolindo Ruotolo posiadał szereg charyzmatów. Dar bilokacji, rozmawiał z Jezusem, przepowiedział nawet wybór Polaka na stolicę Piotrową. To do niego odsyłał osoby przybywające z okolic Neapolu do San Giovanni Rotondo Ojciec Pio. “Prawdziwy raj jest w twoim sercu i będzie na zawsze, bo Trójca Święta mieszka w Tobie” miał powiedzieć podczas ich spotkania stygmatyk. Ojciec Pio miał świadomość jaką perłą duchowości są pisma Dolindo. “Żadne słowo, które wyszło spod pióra ks. Dolindo, nie może zostać zgubione” pisał w liście do jednej z córek duchowych kapłana.

Tym, co robi największe wrażenie w ojcu Dolindo jest jego poświęcenie i miłość do Chrystusa i bliźniego, codzienna ofiara z samego siebie. Głosił po osiem kazań dziennie i nawet będąc ciężko chorym nie zamykał drzwi przed potrzebującymi. Wiele osób zapamiętało księdza jak przemierzał uliczki Neapolu, niosąc ciężką czarną, uszytą własnoręcznie ze skaju torbę. Spytany, co jest w środku, mówił “cudne perły dla nieba”. Jakie było zdziwienie przechodniów, kiedy pewnego razu z torby na chodnik wysypały się... kamienie. To była jedna z licznych ofiar ks. Dolindo dla zbawienia dusz. Mawiał, że człowiek powinien czynić ofiary z życia codziennego, ale nigdy ponad swoje siły. “Kiedy chce ci się pić nie pij łapczywie, zaczekaj dwie minuty. Te dwie minuty ofiaruj Bogu. Jeśli czujesz głód, zatrzymaj się przed pełnym talerzem, odczekaj dwie minuty, ofiaruj je Bogu. Kiedy siedząc w kościele ciekawi cię, kto wszedł do kościoła, nie obracaj głowy, ofiaruj tę ciekawość Bogu”, tłumaczył.


Książka Aleksandry Zapotoczny to kolejna publikacja o ks. Dolindo dostępna na polskim rynku. W bardzo przystępny sposób opowiada nam o księdzu Ruotolo. Osią opowieści jest wywiad z Grazią Ruotolo, siostrzenicą Dolindo i jedyną jego żyjącą krewną. Dopełnieniem są wspomnienia i świadectwa osób pamiętających kapłana i masa unikalnych, wcześniej niepublikowanych zdjęć. Dzięki temu na własne oczy obejrzeć możemy miejsca związane ze Sługą Bożym Dolindo Ruotolo. Do książki dołączono też modlitwy (w tym oczywiście “Jezu, Ty się tym zajmij”). Wszystko to sprawia, że czytanie staje się podróżą do Neapolu i niemalże namacalnym spotkaniem z niezwykłym kapłanem, który umiłował cierpienie i niedługo powinien zostać błogosławionym (o to się codziennie módlmy!). Św. Ojciec Pio mawiał: “w trudnych sprawach idźcie do o. Dolindo! To święty kapłan”. Nie ma co do tego wątpliwości, a jego słowa po śmierci Sługi Bożego są jeszcze bardziej aktualne. Dla mnie Dolindo Ruotolo już jest świętym i warto do niego zwracać się o pomoc. Polecam książkę “Jezu, Ty się tym zajmij. Tajemnica księdza Dolindo”. To obok biografii Joanny Bątkiewicz-Brożek, najciekawsza publikacja omawiająca życie ks. Dolindo Ruotolo, z jaką się zetknąłem. Najlepiej sięgnijcie po obydwie. 

piątek, 11 maja 2018

Opcja Benedykta - Rod Dreher (recenzja)



...Bóg nie opuści swojego Kościoła, nawet teraz,
gdy łódź nabrała wody i jest na skraju zatopienia...

Benedykt XVI
słowa wygłoszone podczas pogrzebu kardynała Joachima Meissnera, 15 lipca 2017 r.


Doczekaliśmy czasów gdy masowa apostazja dotyka wielu ochrzczonych. To nowy potop a my musimy budować Arkę by się uratować. Takim ocaleniem może być według autora Opcja Benedykta. Sekularyzacja społeczeństwa postępuje już galopująco, sytuacja nie zmienia się z roku na rok, tylko z tygodnia na tydzień. Widoczne jest to już nie tylko w USA, czy na zachodzie Europy lecz również w Polsce.

Na czym polega Opcja Benedykta? W wielkim skrócie to inspirowany dokonaniami św. Benedykta, powrót do małych wspólnot, gdzie na nowo odkrywany jest Bóg, Ewangelia, by później, jak pisała amerykańska pisarka Flannery O`Connor “Dawać odpór światu z taką samą siłą, z jaką on napiera na nas”.
W książce autor szczegółowo opisuje jak w dzisiejszym świecie może pomóc nam “Reguła świętego Benedykta” i omawia jak wprowadzić i dostosować zawarte w regule zapisy do życia w XXI wieku.

Chrześcijanie wiedzą, że jest jeszcze światło, którego ciemność nie ogarnie ani nie pokona. To światło, do którego musimy powrócić, jeśli mamy przetrwać ten czas próby. To światłość, Jezus Chrystus, rozjaśniał klasztory w średniowieczu i gromadził wszystkich wokół siebie. Benedyktyni nie mieli żadnej wiedzy tajemnej. Mieli tylko to, co mają nadal: Regułę, która wskazuje, jak uporządkować swoje życie, aby stało się bardziej otwarte na łaskę Bożą...

Oprócz tego możemy też prześledzić przemiany w świecie na przestrzeni dziejów, przyczyniające się do odchodzenia zachodu od wiary chrześcijańskiej. Wpływ na to miały zarówno reformacja protestancka, oświecenie, rewolucja przemysłowa czy trwająca do dziś, zapoczątkowana w latach 60. XX wieku, seksualna. Warto zatrzymać się na moment i dowiedzieć się, jak to się stało, że dzisiejszy świat zmierza ku zagładzie.

Tutaj mógłbym zakończyć recenzję, gdybym zamknął książkę w mniej więcej połowie. Do tego momentu jest dobrze. Niestety, później podczas czytania zaczęły rodzić się wątpliwości. Zaczynając od osoby autora, o którym niewiele wiadomo. Okazuje się, że Rod Dreher jest byłym katolikiem, który przeszedł na prawosławie zniechęcony skandalami pedofilskimi w kościele. A zaczynające się mnożyć od połowy książki cytowanie luterańskich pastorów, baptystów, kalwinistów, filozofów ewangelickich czy mormonów, twierdząc, że powinniśmy się od nich uczyć wzajemnej troski (przypominam, że mormoni to sekta, założona przez Josepha Smitha, który sam ogłosił się prorokiem, miał jakoby widzenia anioła, który objawił mu jak ma wyglądać nowy kościół, praktykował wielożeństwo) budzą niepokój. Stwarza to zagrożenie postawienia znaku równości między jedynym prawdziwym Kościołem Chrystusowym a wszelkimi błądzącymi odłamami, które odłączyły się od Mistycznego Ciała Chrystusa. Pasują tu idealnie słowa o. Augustyna Pelanowskiego z zamieszczonego w kwietniowym numerze “Egzorcysty” wywiadu: “Kościół katolicki zaczyna być porównywany z innymi wspólnotami chrześcijańskimi. Z roku na rok rozmywa się granica prawdy katolickiej, a Kościół katolicki zaczyna być postrzegany jako jeden z kościołów, a nie jedyny, apostolski, święty i powszechny - jak mówimy w Credo”. I o ile ideał życia benedyktyńskiego opisany w książce może być lekarstwem na dzisiejszy świat, o tyle trzeba bardzo uważać by podczas lektury nie rozmyła nam się granica, o której pisał ojciec Pelanowski. 

Żyjemy w czasach ostatecznych, w obliczu wielkiego kryzysu. Kryzysu wiary, rodziny, tradycyjnych wartości. Przytoczę tylko fragment tzw. proroctwa Josepha Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI: “Kościół czeka poważny kryzys, który drastycznie ograniczy liczbę wiernych i jego wpływy. Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra, Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku”. Świat znajduje się na równi pochyłej. Co możemy zrobić, by nie stoczyć się beztrosko w przepaść, ulegając duchowi naszych czasów? Najważniejsza jest modlitwa, Eucharystia, spowiedź, obcowanie ze Słowem Bożym, praca nad sobą. Potrzeba dzisiaj opowiedzieć się po którejś ze stron. I stanąć do walki. Czy Opcja Benedykta ma być lekarstwem na zło? W tej kwestii zachowałbym jednak sceptycyzm.