Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stygmaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stygmaty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 października 2019

Gemma Galgani – klejnot w koronie cierniowej



Gemma Galgani urodziła się 12 marca 1878 roku we włoskiej miejscowości Borgonuovo w diecezji lukkijskiej w wielodzietnej rodzinie aptekarza. Kiedy była dzieckiem umarła jej matka. Gemma już od wczesnego dzieciństwa odznaczała się nabożeństwem i umiłowaniem Pana Jezusa. Nie znaczy to, że była grzecznym dzieckiem. Swoje postanowienia z Pierwszej Komunii przestrzegała tylko rok, i jak pisze w swoim dzienniku, stała się gorsza do tego stopnia, że niemal wyrzucono ją ze szkoły. Młoda święta miała też problem z próżnością. Gdy pewnego razu otrzymała od ojca złoty zegarek, nie mogła doczekać się chwili gdy przeparaduje w nim po rynku tak, by wszyscy widzieli. Po powrocie została zganiona przez Anioła Stróża - Pamiętaj, że cenną biżuterią, która upiększa oblubienicę Ukrzyżowanego Króla, mogą być tylko ciernie i krzyż – powiedział święty opiekun.

Cierpienie i choroba w życiu Gemmy odegrały ważną rolę. Każdy ból ofiarowywała Zbawicielowi i nie skarżyła się nawet przechodząc bolesną operację bez znieczulenia. Jako nagrodę za wierność otrzymała od Jezusa dar stygmatów, a wiele razy odwiedzał ją, by osobiście nałożyć na głowę koronę cierniową. Gemma przez swoją czystość i świętość (złożyła trzy śluby, w tym czystości) stała się obiektem napaści złego ducha. Wielokrotnie nękana nie tylko myślami ale też bita, znosiła wszystko dzielnie z miłości do Chrystusa. Zbawiciel odwiedzał Gemmę wielokrotnie, rozmawiała też z Matką Bożą i miała bardzo dobry kontakt ze swoim Aniołem Stróżem, z którym nieraz nawet żartowała. Jezus przez cierpienie uczył Gemmę prawdziwej miłości, bo miłość bez krzyża i poświęcenia nie istnieje. 

Pewnego razu Chrystus ukazał się świętej i dał prawdziwą lekcję miłowania. Tak tę chwilę opisała Gemma w swoich zapiskach: Zmartwiona nieumiejętnością miłowania Go, «pewnego wieczoru, by uczynić się spokojniejszą, osiągnęłam w czasie modlitwy wewnętrzne skupienie, i po raz drugi znalazłam się przed obliczem Jezusa Ukrzyżowanego, który zwrócił się do mnie słowami: „Spójrz, córko, i ucz się, jak się kocha!", i pokazał mi pięć otwartych ran. „Widzisz ten krzyż, te ciernie, te gwoździe, te sińce, te zadrapania, te rany, tę krew? Wszystkie są dziełem miłości, i to miłości nieskończonej. Widzisz, do jakiego stopnia Cię umiłowałem? Chcesz mnie kochać naprawdę? Naucz się najpierw cierpieć. Cierpienie bowiem uczy miłości". 

Gemma nigdy nie traciła pogody ducha i humoru. Kiedy zachorowała, napisała w „Autobiografii”: Potem Jezus zesłał mi wielką pociechę: ból nogi. Pomagała też ubogim, a z racji, że nie miała pieniędzy, wynosiła z domu chleb, mąkę i inne drobne rzeczy. Po tym gdy zabronił jej tego spowiednik i opuszczając dom otaczał ją wianuszek potrzebujących… przestała wychodzić bez potrzeby.

Wielkim marzeniem Gemmy było wstąpienie do zakonu. Mimo, że nie udało jej się zrealizować tego marzenia, swoim cierpieniem i oddaniem Miłosiernemu Jezusowi stała się wzorem dla nas wszystkich. Dowodem na to, że świętość jest możliwa i każdy z nas jest w rękach Boga niczym najcenniejszy klejnot (Gemma znaczy po włosku klejnot), a krzyż i cierpienie są tylko sposobem by stać się podobnym do Jezusa. Gemma zmarła 11 kwietnia 1903 roku. Beatyfikował ją Pius XI w 1933 roku a kanonizował w 1940 Pius XII.


Więcej informacji o życiu świętej Gemmy na stronie: http://www.swietagemma.pl/

oraz w książce - Św. Gemma Galgani „Autobiografia. Dziennik”, będącej zbiorem zapisków świętej dziewicy z Lukki. Książka ukazała się nakładem Fundacji Żywe Słowo. Można ją zamówić na stronie: 

sobota, 7 lipca 2018

Marta Robin. Stygmaty, mistyka, ofiara i Ogniska Miłości (recenzja)


Służebnica Boża Marta Robin to urodzona w 1902 roku francuska mistyczka i stygmatyczka. Marta złożyła Jezusowi ofiarę z samej siebie, przeżywała mękę Chrystusa i przez pięćdziesiąt dwa lata jej jedynym pokarmem była Hostia. Przez wiele lat przykuta do łóżka, nie jadła, nie piła i nie spała. Życie Marty było nieustanną ofiarą, ale pomimo cierpień była przekonana, że jest umiłowana przez Boga. 

“Doświadczam jak słodko jest miłować nawet w cierpieniu, a raczej powiedziałabym, przede wszystkim w cierpieniu, ponieważ cierpienie jest doskonałą szkołą prawdziwej miłości”

Marta Robin cechowała się niesamowitą skromnością i posłuszeństwem Bogu. “Nie mówcie o mnie, moim zadaniem jest modlić się i składać siebie w ofierze”, mawiała. Otrzymała też od Jezusa szczególną misję. Dotyczyła ona utworzenia tytułowych Ognisk Miłości. Pomagał jej w tym, postawiony przez Chrystusa na drodze mistyczki, ksiądz Georges Finet. Dziś na całym świecie istnieje już ponad 80 Ognisk, miejsc nastawionych na pomoc ubogim i zagubionym przez oddanie się całkowicie Bogu, głoszenie Słowa Bożego, a przez to odnowę Kościoła i społeczeństwa. 

“Każda dusza, która miłuje będzie musiała swojemu życiu i swoim cierpieniom nadać wartość apostolską, wartość zbawczą, wartość wieczności... Świat bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje dusz świętych i wspaniałomyślnych, które jako żywe hostie całkowicie oddają się wyrzeczeniu, składaniu ofiary, miłości”.

Przez pokój Marty Robin przewijało się wiele osób, począwszy od prostych ludzi, a skończywszy na znanych jak prezydent Charles de Gaulle czy filozof Jean Guitton. Marta z chęcią rozmawiała z każdym i służyła radą i pociechą, posiadała dar czytania w sercach, jasnowidzenia i stygmaty. Dzięki jej modlitwie wiele osób nawróciło się i zostało uzdrowionych. Książka zawiera relacje bezpośrednich świadków męki i ekstaz oraz osób odwiedzających Służebnicę Bożą. 
Dodatkowo w książce znajdziemy również teksty modlitw (w tym o beatyfikację Służebnicy Bożej), współczesne nam świadectwa osób, którym pomogła Marta Robin oraz informacje o Ogniskach Miłości w naszym kraju.

Proces beatyfikacyjny Marty Robin rozpoczęto już siedem lat po jej śmierci. W 1996 roku akta zostały przekazane do Watykanu, i tym samym zakończono postępowanie na poziomie lokalnym. Czytając o życiu Służebnicy Bożej Marty Robin, jej cierpieniu, ekstazach i całkowitym zjednoczeniu się w cierpieniu z Chrystusem, w czym powinna być wzorem dla każdego z nas, nie mam wątpliwości, że to tylko kwestia czasu kiedy zostanie ogłoszona błogosławioną i świętą. 

Tytuł: Marta Robin. Stygmaty, mistyka, ofiara i Ogniska Miłości
Wydawnictwo AA